poniedziałek, 16 marca 2020

Specjaliści....

Odcięłam się od internetu, a dokładnie od wertowania setek artykułów o wirusie w koronie.. Trzeba dbać o swoją psychikę, zbytnie wczytywanie się we wszystkie rewelacje o koronawirusie grozi wizyta w psychiatryku. Każdy ma swoją teorię, każdy wie lepiej jak będzie się to rozwijało i ze trzeba jeść to czy tamto by nie zachorować.
Jakoś tak to jest: Polak zna się na wszystkim
Ja mimo wykształcenia medycznego powiedziałam sobie: zero komentarzy na temat wirusa od zaraz. Niestety czasami wyrażając swoje opinie (a może pobożne życzenia co do rozwoju sytuacji) na jakiś temat, nie mamy świadomości na ile wpłynie to na decyzje drugiej osoby. Jaka będzie jego reakcja lub zachowanie.
Muszę zrobić rachunek sumienia z tego tematu: czy rozmawiając na ten temat z kimś nie doprowadziłam do sytuacji bagatelizowania problemu? Tak więc stara maksyma: mowa jest srebrem, a  milczenie złotem – pomilczę, przynajmniej na temat koronawirusa.
Społeczeństwo dzieli się na tych, którzy boją się panicznie i takich, którzy mają to w nosie. Zrobiło się ciepło. co raz bardziej widać dzieciaki plątając się po okolicy grupkami, a gdzie w tym czasie są rodzice? To wiedza tylko sami niezainteresowani działaniami swoich dzieci.
No przecież w naszym grajdołku nic nikomu nie grozi prawda? Oni tylko poszli się przewietrzyć.. Pomijam fakt pałętającej się wieczorami pseudo młodzieży (5-6 klasa to dla mnie nadal dzieciaki, a i 8 klasa to nie dorośli) co dla mnie jest nie do przyjęcia. Ale teraz przekaz był jasny: dzieciaki w domu!!! Jeśli na dwór to na spacer pod opieka dorosłego by nie było kontaktu z nikim, śmiem sądzić, ze wypuszczeni samopas użyją telefonów by spotkać się po kryjomu choć na chwilkę..
Nie wiem może mam przeczulice. Uważam, że ode mnie zależy czy moi rodzice pożyją jeszcze kilka lat, czy będą mieli szanse zawalczyć o kolejne lata życia z koronawirusem. Rosyjska ruletka: wygram albo nie. Po co ryzykować?
Niedługo przyjdzie efekt odbicia. Mam nadzieję, ze statystyki pokażą, iż izolacja dała efekt i ludzie nie będą lądować w szpitalach jeden po drugim, obawiam się jednak że doprowadzi to do tego, ze społeczeństwo rozluźni rygory i rząd sięgnie po restrykcje rodem ze stanu wojennego. Wirus jest niebezpieczny o tyle, ze szybko zaraża, żadna ilość łóżek w szpitalu nie wystarczy do masowych ciężkich przypadków. I chyba nie ma kraju, który na raz dałby radę takiemu wylewowi chorych na raz, nie zapominajmy bowiem, ze w tym czasie ludzie maja problemy z woreczkiem żółciowym, kobiety rodzą, dzieci łamią ręce z nudów skacząc z fotela i niefortunnie lądując na podłodze. Tylko w pierwszym tygodniu marca blisko 130tys. ludzi w samej Polsce zachorowało na grypę i cześć z nich pewnie już leży w  szpitalu, a kilkoro już te walkę przegrało. Nie sprawimy kwarantanna, ze wirus przestanie zarażać, ale możemy zrobić tyle, że w chwili gdy zajedziemy na oddział błagając o tlen nie usłyszymy: sorry brakło łózek.
Druga rzecz: paradoksalnie ten wirus to bardzo dobra rzecz. Choć wielu zakończy to terapią psychologiczną. Wyhamował cały świat. Gospodarka też, co akurat nie powinno nas cieszyć. I u mnie osobiście budzi obawy co będzie dalej z moim prywatnym firmowym grajdołkiem.
Jednocześnie ta przymusowa kwarantanna spowodowała, ze daliśmy po hamulcach i jeśli nie spieprzymy tego czasu może pierwszy i ostatni raz w życiu będziemy mieli okazje zadać sobie pytanie o sens naszego życia i jego kierunek. Może to ostatni moment by zobaczyć męża, żonę dzieci i nie dlatego, ze umrą, ale dla tego ze po powrocie w stare tryby podświadomie wszyscy będą chcieli odbudować straty i wtedy całkiem braknie czasu na dom i rodzinę?
Ja by nie zwariować szukam sposobu na relaks. Dziś to były góry przerzuconej gliny w  ogrodzie. Wysiłek zmusza mózg do resetu. Nie myślisz nie analizujesz....
Życie toczy się dalej, ludzie się boją, przerażenie niektórych paraliżuje, a  ja dziś zachwycałam się śpiewem ptaków, które maja w nosie wirusa powoli zwiastują wiosnę. Wiosnę, która miejmy nadzieje przyniesie nam ratunek....

Panie pokaż mi sens mojego życia, naucz mnie znaleźć złoty środek między praca, wypoczynkiem i rodziną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz