Odcięłam się od internetu, a dokładnie
od wertowania setek artykułów o wirusie w koronie.. Trzeba dbać o swoją
psychikę, zbytnie wczytywanie się we wszystkie rewelacje o koronawirusie grozi
wizyta w psychiatryku. Każdy ma swoją teorię, każdy wie lepiej jak będzie się
to rozwijało i ze trzeba jeść to czy tamto by nie zachorować.
Jakoś tak to jest: Polak zna się na wszystkim
Ja mimo wykształcenia
medycznego powiedziałam sobie: zero komentarzy na temat wirusa od zaraz.
Niestety czasami wyrażając swoje opinie (a może pobożne życzenia co do rozwoju
sytuacji) na jakiś temat, nie mamy świadomości na ile wpłynie to na decyzje
drugiej osoby. Jaka będzie jego reakcja lub zachowanie.
Muszę zrobić rachunek sumienia
z tego tematu: czy rozmawiając na ten temat z kimś nie doprowadziłam do
sytuacji bagatelizowania problemu? Tak więc stara maksyma: mowa jest srebrem, a milczenie złotem – pomilczę, przynajmniej na
temat koronawirusa.
Społeczeństwo dzieli się na
tych, którzy boją się panicznie i takich, którzy mają to w nosie. Zrobiło się
ciepło. co raz bardziej widać dzieciaki plątając się po okolicy grupkami, a gdzie
w tym czasie są rodzice? To wiedza tylko sami niezainteresowani działaniami
swoich dzieci.
No przecież w naszym grajdołku
nic nikomu nie grozi prawda? Oni tylko poszli się przewietrzyć.. Pomijam fakt
pałętającej się wieczorami pseudo młodzieży (5-6 klasa to dla mnie nadal
dzieciaki, a i 8 klasa to nie dorośli) co dla mnie jest nie do przyjęcia. Ale
teraz przekaz był jasny: dzieciaki w domu!!! Jeśli na dwór to na spacer pod
opieka dorosłego by nie było kontaktu z nikim, śmiem sądzić, ze wypuszczeni
samopas użyją telefonów by spotkać się po kryjomu choć na chwilkę..
Nie wiem może mam przeczulice.
Uważam, że ode mnie zależy czy moi rodzice pożyją jeszcze kilka lat, czy będą
mieli szanse zawalczyć o kolejne lata życia z koronawirusem. Rosyjska ruletka:
wygram albo nie. Po co ryzykować?
Niedługo przyjdzie efekt
odbicia. Mam nadzieję, ze statystyki pokażą, iż izolacja dała efekt i ludzie
nie będą lądować w szpitalach jeden po drugim, obawiam się jednak że doprowadzi
to do tego, ze społeczeństwo rozluźni rygory i rząd sięgnie po restrykcje rodem
ze stanu wojennego. Wirus jest niebezpieczny o tyle, ze szybko zaraża, żadna ilość
łóżek w szpitalu nie wystarczy do masowych ciężkich przypadków. I chyba nie ma
kraju, który na raz dałby radę takiemu wylewowi chorych na raz, nie zapominajmy
bowiem, ze w tym czasie ludzie maja problemy z woreczkiem żółciowym, kobiety
rodzą, dzieci łamią ręce z nudów skacząc z fotela i niefortunnie lądując na
podłodze. Tylko w pierwszym tygodniu marca blisko 130tys. ludzi w samej Polsce
zachorowało na grypę i cześć z nich pewnie już leży w szpitalu, a kilkoro już te walkę przegrało.
Nie sprawimy kwarantanna, ze wirus przestanie zarażać, ale możemy zrobić tyle,
że w chwili gdy zajedziemy na oddział błagając o tlen nie usłyszymy: sorry
brakło łózek.
Druga rzecz: paradoksalnie ten
wirus to bardzo dobra rzecz. Choć wielu zakończy to terapią psychologiczną.
Wyhamował cały świat. Gospodarka też, co akurat nie powinno nas cieszyć. I u
mnie osobiście budzi obawy co będzie dalej z moim prywatnym firmowym
grajdołkiem.
Jednocześnie ta przymusowa
kwarantanna spowodowała, ze daliśmy po hamulcach i jeśli nie spieprzymy tego
czasu może pierwszy i ostatni raz w życiu będziemy mieli okazje zadać sobie
pytanie o sens naszego życia i jego kierunek. Może to ostatni moment by zobaczyć
męża, żonę dzieci i nie dlatego, ze umrą, ale dla tego ze po powrocie w stare
tryby podświadomie wszyscy będą chcieli odbudować straty i wtedy całkiem
braknie czasu na dom i rodzinę?
Ja by nie zwariować szukam
sposobu na relaks. Dziś to były góry przerzuconej gliny w ogrodzie.
Wysiłek zmusza mózg do resetu. Nie myślisz nie analizujesz....
Życie toczy się dalej, ludzie
się boją, przerażenie niektórych paraliżuje, a ja dziś zachwycałam się
śpiewem ptaków, które maja w nosie wirusa powoli zwiastują wiosnę. Wiosnę,
która miejmy nadzieje przyniesie nam ratunek....
Panie pokaż mi sens mojego życia,
naucz mnie znaleźć złoty środek między praca, wypoczynkiem i rodziną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz